Podlascy Żydzi


Wspomnienia Edwarda Bujno z Drohiczyna wysłuchane i spisane przez Tadeusza Sikorskiego


Zapewne niewielu z nas wie, od kiedy rozpoczęło się osadnictwo żydowskie na ziemiach polskich i jakie czynniki wpłynęły na to, że w wielu miejscowościach przedstawiciele tej nacji stali się ważną i liczącą się grupą ludności. Chciałbym w możliwie prosty sposób przybliżyć ten temat, bo choć Żydów między nami już niestety nie ma, nie da się w żaden sposób wymazać z pamięci lub zaprzeczyć, że przez prawie pięć stuleci żyli, mieszkali i pracowali obok nas.

Eugeniusz Bujno O pomoc w tej materii poprosiłem pana Edwarda Bujno, żywą kronikę Drohiczyna, ponieważ swego czasu napisał on niewielką rozprawkę o drohiczyńskich Żydach, a dodatkowo przechował w swych prywatnych zbiorach sporo materiałów ilustrujących ich życie codzienne.

- Drohiczyn i region Podlasia są dobrym przykładem ilustrującym początki osadnictwa żydowskiego – pisze pan Edward – ponieważ to tu właśnie, we wschodnich rejonach Polski, już od XIV wieku notuje się duży napływ Żydów z zachodniej Europy. Żydzi – sami siebie, jak na ironię, nazywający narodem wybranym, nie mieli na naszym kontynencie łatwego życia, przez stulecia bowiem byli pogardzani, gnębieni i gromieni, głównie w krajach Europy Zachodniej. Masakry Żydów w Europie Zachodniej w 1348 i 1349 roku, spowodowane oskarżaniem ich o wywołanie epidemii "czarnej śmierci" – dżumy, były przyczyną masowych ucieczek prześladowanych. Czara goryczy przepełniła się na przełomie XV i XVI wieku, kiedy to definitywnie zostali wypędzeni z Hiszpanii, Portugalii i Sycylii. Wtedy to ośrodek osadnictwa żydowskiego zaczął przesuwać się w stronę środkowo - wschodniej Europy, gdzie znajdował się kraj gościnny i tolerancyjny – Polska. Król Kazimierz Wielki, jakby przewidując przyszłe wydarzenia, w 1334 roku potwierdził tzw. Statut Kaliski, nadany w 1264 roku przez Bolesława Pobożnego, gwarantujący Żydom nietykalność życia i mienia, wolność handlu, ochronę synagog i cmentarzy, zakazujący wszczynania procesów o mordy rytualne oraz przymusowego chrzczenia niemowląt. Niedługo potem, w 1408 roku, Wielki Książę Litewski Witold wydał akt swobód na ziemi litewskiej i ruskiej, a ponieważ na tym akcie podpisał się również jako pan i władca Drohiczyna, więc jest to najstarszy dokument związany z osadnictwem żydowskim na Podlasiu. Drohiczyńscy Żydzi otrzymali wtedy swobody zezwalające na prowadzenie rzemiosła oraz zajmowanie się handlem i przemysłem. Od końca XV wieku do miast Podlasia, zamieszkałych dotychczas przez Polaków i Rusinów, zaczęli napływać Żydzi. Pierwsi Żydzi, w liczącej się ilości, osiedlili się w 1487 roku w Drohiczynie i Bielsku Podlaskim, natomiast pierwsze gminy żydowskie założono w Tykocinie (1522) oraz w Boćkach.

 

Trochę szczegółów

Przywilejami z 1364 i 1367 roku król Kazimierz Wielki rozszerzył uprzednio potwierdzone prawa Żydów na cały kraj - Królestwo i Ruś, dokonując tym samym unifikacji praw. Ustawodawstwo to dawało Żydom szerokie przywileje, zezwalając im na swobodne prowadzenie handlu i lichwy pod zastaw ruchomości (zastaw ziemi był zakazany). Poza tym zastosowano rozwiązania prawne znacznie utrudniające wystąpienia przeciw Żydom: przy oskarżeniu o mord rytualny oskarżyciel musiał dostarczyć trzech świadków - Żydów, a w innych sprawach jednego świadka - Żyda. Karano też znieważanie synagog i cmentarzy żydowskich i nie udzielanie Żydom pomocy w potrzebie. Z drugiej zaś strony w statutach Kazimierza Wielkiego znalazły się też ograniczenia przesadnych dochodów żydowskich z lichwy: od liczącej 48 groszy „lichwy” można było w Wielkopolsce pobierać do 1 grosza tygodniowo, a w Małopolsce – do pół grosza (S. Kutrzeba. „Przywileje Kazimierza Wielkiego dla Żydów”, 1922 r.). Prawie wiek później, bo 24 sierpnia 1453 roku, w Krakowie, król Kazimierz Jagiellończyk potwierdził przywileje dla Żydów z ziem: krakowskiej, sandomierskiej i lwowskiej, nadane im przez króla Kazimierza Wielkiego. Niestety, jak mówi ludowa mądrość, łaska pańska na pstrym koniu jeździ, więc już w 1454 roku, w Statutach Nieszawskich, tenże sam Kazimierz Jagiellończyk cofnął większość nadanych Żydom przywilejów. Nie wszędzie miało to znaczący wpływ na sytuację Żydów, a jak to wyglądało w praktyce na ziemi drohiczyńskiej – pisze pan Edward:

 

Nasze podwórko

W 1487 roku Kazimierz Jagiellończyk dał prawo pobierania myta na komorach celnych na Bugu drohickim Żydom łuckim, a w 1492 roku Aleksander Jagiellończyk, Wielki Książę litewski, późniejszy król Polski, oddał w dzierżawę Żydom brzeskim myto, między innymi w Drohiczynie, na trzy lata, zaś komory celne na rzece otrzymał w dzierżawę Mytnik łucki – Senyn Hersz z Krakowa. Kiedy w 1498 roku Drohiczyn otrzymał prawo magdeburskie, zezwalające na odbywanie jarmarków i prawa składowego, Żydzi tutejsi utrzymali nadany wcześniej przez Wielkiego Księcia litewskiego Aleksandra Jagiellończyka przywilej na prowadzenie komór celnych, pobieranie myt, ponadto otrzymali przywilej na osadnictwo w Rynku. Żydzi chętnie się tam osiedlali, tym samym stali się „plagą” Drohiczyna. Władysław Jabłonowski ( Źródła dziejowe, Warszawa, 1909 rok) wspomina: „Około 1514 roku Żyd Michael Józefowicz, brat Abrama, podskarbi ziemski, otrzymał przywilej na zbudowanie mostu w Drohiczynie i pobieranie myta, w 1519 roku zaś dożywocie na owe tam myto. Tenże Michael, że mu woda ów most podmywała, otrzymał (…) na pewien czas brzeg pusty nad Bugiem wzdłuż na trzy strzelania, a wszerz od brzegu do góry, gdzieby ludzi sobie posadził dla roboty i obrony wodnej tego mostu…” Tu wypada wyjaśnić, że te ”trzy strzelania” to trzykrotna odległość, jaką można osiągnąć, strzelając z łuku. Należy przyjąć, że skuteczny strzał z łuku to było około 100 metrów, więc Michael otrzymał 300 metrów linii brzegowej, o szerokości od samej rzeki do szczytu wzgórza, pod którym ten most się znajdował.

 

Tymczasem w Polsce

Nastaje XVI wiek. W 1507 roku Zygmunt Stary ponownie potwierdza przywileje żydowskie, a ogólnie przychylne Żydom prawa i życzliwość dwóch ostatnich królów z dynastii Jagiellonów powodują rozwój gmin i autonomii żydowskiej. Rzeczpospolita staje się centrum nauk i literatury talmudycznej, tutaj żyją i tworzą wielcy rabini, myśliciele, autorzy dzieł filozoficznych i kabalistycznych. Jednocześnie w dużych miastach narasta gospodarcza walka konkurencyjna pomiędzy mieszczaństwem a Żydami, co wkrótce przyniesie brzemienne w skutkach reperkusje. Jednym z pierwszych jest ten, że w 1525 roku ostatni książę mazowiecki postanawia wygnać Żydów z Warszawy, a po jego śmierci, dwa lata później potwierdza to… Zygmunt Stary! Już jednak w 1534 roku ten sam Zygmunt Stary zwalnia Żydów z obowiązku noszenia specjalnych ubrań, a w 1538 roku zrzeka się jurysdykcji nad Żydami w miastach i we wsiach prywatnych, skutkiem czego następuje prawny podział Żydów na królewskich i szlacheckich. Istna huśtawka nastrojów.

 

Natomiast w Drohiczynie

Punkt kulminacyjny rozwoju Drohiczyna przypada na 1520 rok – pisze pan Bujno – miasto zamieszkuje wiele różnych narodowości osiadłych na Podlasiu – Polacy, Rusini, Niemcy Wołosi, Ormianie i duża grupa Żydów, którzy utrzymują rozliczne zajazdy, szynkownie, prowadzą drobny handel, młyny i zajmują się rzemiosłem. Za panowania Zygmunta Wazy (jak wspomina Feliks Weremiej w książce p.t. Stolica Jaćwieży) „…w 1631 roku wybucha w Drohiczynie groźny pożar, kilka ulic staje w ogniu… Zdemoralizowana wojnami ludność przyczynę pożaru upatruje w jakichś knowaniach ludności żydowskiej. Nastrój ogółu mieszkańców w stosunku do Żydów staje się bardzo naprężony. W 1637 wybuchł ponownie groźny pożar, klika ulic stanęło w płomieniach. Przypomniano miniony pożar przed sześciu laty oraz związano z nim podejrzenie, że oba pożary wznieciła ludność żydowska. Tłumy rozbiły kramy i szynki, kilku Żydów zamordowano, kobiety wywleczono na rynek, bijąc je niemiłosiernie. Franciszkanie, widząc na co się zanosi, uderzyli w dzwony, przywołując ludność do zachowania porządku i zaniechania nieludzkiej zemsty”. Pogromy, epidemie zwane „morowym powietrzem”, najazd Szwedów w 1655 roku, napad Rakoczego z Kozakami w 1657 roku, tumulty i grabieże sprawiły, że liczba ludności żydowskiej zaczęła się kurczyć.

 

Okres rozbiorów Polski

W wiekach poprzedzających okres rozbiorów Rzeczpospolita Obojga Narodów przyciągnęła stopniowo największą w Europie społeczność żydowską. Rozrastała się ona znacznie szybciej niż jakakolwiek inna grupa społeczna. Nawet wielkie katastrofy – bunt Chmielnickiego i masakra Żydów pod Humaniem – zahamowały jej rozwój tylko na pewien czas. Szacuje się, że ogólna liczba Żydów w Polsce wzrosła z około 200 000 w chwili narodzin Rzeczypospolitej w 1569 roku do niemal 800 000 w chwili jej upadku. W XIX wieku ziemie rozdartej rozbiorami Polski były największą na świecie przystanią i oazą spokoju dla Żydów. W czasie, gdy wielka emigracja do Ameryki sięgnęła szczytu, na ziemiach polskich żyło już 4/5 wszystkich Żydów świata (Norman Davies, „Boże igrzysko”)!

 

Ten sam okres w Drohiczynie

Według zapisków pruskich, dokonanych podczas trzeciego rozbioru Polski – pisze pan Edward Bujno - w 1799 roku w Drohiczynie, po stronie Lackiej, zamieszkiwało 984 mężczyzn i kobiet, a wśród nich było 37 Żydów. W 1807 roku było ich już 60 i ich liczba w następnych latach zaczęła wzrastać. W tym miejscu trzeba wspomnieć o ważnym dla Żydów wydarzeniu, jakie miało miejsce w końcu XVIII wieku. Otóż do czasów rozbiorów Żydzi nie posiadali nazwisk, posługiwali się zwykle pierwszym imieniem i imieniem ojca, względnie na dodatek jeszcze jakimś przydomkiem, natomiast zaborcy, to znaczy Austro - Węgry, Prusy i Rosja, w tym samym mniej więcej czasie, wprowadziły tak zwany „przymus nazwiskowy”, zmuszający Żydów do posiadania nazwisk rodowych. Faktycznie, brak nazwisk i mnogość podobnych do siebie przydomków i przezwisk nie ułatwiały prowadzenia interesów kupieckich czy rzemieślniczych, więc we wszystkich zaborach Żydzi zaczęli zgłaszać się do urzędów z prośbą o nadanie nazwiska. No i zaczęło się! Kasy miejskie świeciły pustkami, więc chętnie zaczęto Żydom nadawać nazwiska, oczywiście po opłaceniu wysokiej opłaty skarbowej, a opłata skarbowa była zróżnicowana w zależności od brzmienia nadawanego nazwiska! Za nazwiska najbardziej spolszczone pobierano wyższą opłatę, a w większości nadawano nazwiska od nazwy miast, w których Żydzi zamieszkiwali. I tak mieszkańcy Drohiczyna otrzymywali nazwiska – Drohicki, Drohiczyński, Drogicki, mieszkańcy Siemiatycz – Siemiatycki, Warszawy – Warszawski czy Sokołowa – Sokołowski, Sokólski i tak dalej. Wielu osobom nadawano nazwiska pochodzące od nazw drzew, roślin, kwiatów, ptaków, a na przykład w zaborze rosyjskim często podchmieleni urzędnicy carskiej administracji ośmieszali delikwenta, nadając nazwiska od przekręconych przezwisk, przydomków, profesji, przywar a nawet donosów składanych przez współwyznawców! Z tego okresu pochodzą takie nazwiska jak: Burak, Brudny, Czort, Dziwak, Gruda, Garbaty, Kapusta, Kopeć, Łopata, Motyl, Pastuch, Smoła czy Wyłudziński, ale też pięknie brzmiące: Polak, Polakiewicz, Kowalski, Orliński czy Olszewski. Wszystko zależało od widzimisię urzędnika, choć nie wszędzie tak się działo, bo na przykład w 1797 roku w zaborze pruskim ukazał się „Regulamin żydowski” Fryderyka Wilhelma II, który zezwalał Żydom na przyjmowanie nazwisk pruskich. Ponadto w tym samym roku w Białymstoku ukazała się instrukcja, która w paragrafie nr 5 zalecała: „Każdy Żyd powinien przy pierwszym meldowaniu się natychmiast od Zwierzchności Miejscowej być przymuszonym przezwisko osobne familii przybrać sobie”.

 

I znów nieco historii

W 1807 roku na mocy traktatu tylżyckiego utworzono Księstwo Warszawskie. W jego granicach znalazła się zachodnia część departamentu białostockiego, z której powstał departament łomżyński. Wschodnia zaś część obecnego województwa włączona została do Rosji jako obwód białostocki, który z kolei w 1842 r. włączono do guberni grodzieńskiej. W tej części znalazł się również i Drohiczyn. Nastąpiła wzmożona rusyfikacja tych ziem, władze zaborcze ograniczały swobody wyznawcom kościoła rzymsko – katolickiego, utrudniały również organizowanie się gmin żydowskich, a przecież w XIX wieku na te tereny napłynęła fala zrusyfikowanej ludności żydowskiej tzw. „litwaków”, co jeszcze bardziej skomplikowało stosunki narodowościowo - kulturowe na tych terenach.

 

Powróćmy do Drohiczyna

Wypracowanie Jankiela Rubinsztejna z Drohiczyna o opowiadaniu Meir Ezefowicz Elizy Orzeszkowej W 1857 roku Drohiczyn liczył około 1.000 mieszkańców – czytamy u pana Edwarda - bezwzględną większość stanowili w mieście katolicy – 52%, prawosławni liczyli mniej więcej 30% i Żydzi około 17%. Jak podaje spis ludności Drohiczyna z 1861 roku, po stronie „ruskiej” zamieszkiwało wówczas 315 osób – w tym 182 katolików, 88 prawosławnych i 45 Żydów, zaś po stronie „lackiej” 1.402 osoby, w tym 384 katolików, 520 prawosławnych i 498 Żydów. 36 lat później, w 1897 roku, przeprowadzono kolejny spis ludności i wtedy zarejestrowano 784 osoby wyznania mojżeszowego, nastąpił więc ich dość pokaźny przyrost. Przed pierwszą wojną światową Drohiczyn liczył około 2.000 mieszkańców, miejscowa ludność trudniła się niemal wyłącznie rolnictwem, natomiast Żydzi zajmowali się głównie handlem, stąd z każdym rokiem zwiększała się w rynku ilość sklepów, jatek i kramów żydowskich. W 1913 roku według oficjalnych danych w mieście mieszkało już około 34% Żydów, a liczbę ich budynków określono na 196, tak więc nastąpiło wielkie zagęszczenie domów zajmowanych przez nich przy ówczesnym rynku. Po pierwszej wojnie światowej, w 1921 roku, kolejny spis ludności uwidacznia znaczny wzrost ludności wyznania rzymsko – katolickiego i mojżeszowego. Na 1972 mieszkańców spisano 814 Żydów, co stanowiło 41,3% ludności, ponadto na podstawie tegoż spisu uwidoczniono skupiska Żydów w niektórych okolicznych wsiach, i tak w Bużyskach 11 osób, w Chrołowicach 13 osób, w Obniżu 13 osób w Sieniewicach 33 osoby, a trzeba przyjąć, że i w innych pobliskich wsiach zamieszkiwały mniejsze ich skupiska. Na przestrzeni lat 1921 – 1939 liczba mieszkańców miasta ciągle wzrasta, do około 2800 osób, w tym około 700 wyznania mojżeszowego, choć tu widać niewielki spadek populacji żydowskiej. Żydzi stanowią wtedy 25% utrzymujących się z handlu, prowadząc aż 58 zakładów handlowych. W 1939 roku, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej, odbyły się wybory do Rady Miejskiej, w których na 12 mandatów trzy zdobyli przedstawiciele ludności żydowskiej – Cukierman, Bloch i Polakiewicz, jedni z najzamożniejszych i szanowanych Żydów, cieszący się autorytetem wśród mieszkańców.

 

Nauka i życie codzienne

Dostęp do nauki Żydzi mieli na równi z innymi dziećmi, w młodszych klasach uczyło się po kilkoro żydowskich dzieci, w starszych już mniej, bo nie wszystkie dalej się uczyły. Zwykle były bardzo biegłe w matematyce, natomiast inne przedmioty sprawiały im nieraz spore trudności, a mimo to wielu z nich zdało maturę w drohiczyńskim Gimnazjum Państwowym. Wiele żydowskich dzieci uczęszczało do młodszych klas Gimnazjum, ale nie kończyły go i nie przystępowały do egzaminu maturalnego.

Zarówno młodzież jak i dorośli raczej nie wiązali się przyjaźnią z miejscową ludnością, stanowili odrębną grupę, a do miejscowych zbliżali się głównie wtedy, gdy załatwiali jakieś interesy, przeważnie handlowe. Na co dzień rozmawiali ze sobą w jidysz i mimo, że wielu z nich uczyło się w polskich szkołach, kaleczyli polski język i nie starali się nawet go poprawić. Nawet w końcu lat 30-tych było rzadkością, by Żyd mówił dobrze po polsku ( być może ta przywara spowodowała powstanie tak wielu żydowskich „szmoncesów” i „wiców”, czyli dowcipów o Żydach). Udało mi się ustalić kilkanaście nazwisk Żydów, którzy zdali maturę w Gimnazjum Państwowym w latach 1926 – 1939 oraz około 70 nazwisk Żydów, mieszkających i pracujących w Drohiczynie przed II wojną światową, ale szczupłość miejsca nie pozwala na wymienienie ich wszystkich. Wymienię tylko kilka z nich wraz z zawodami: Warszawski – blacharz, który w piątki o zachodzie słońca zapowiadał szabas, Lejba Drohiczyński – posiadał olejarnię, Chaim Grymberg – miał mykwę przy ulicy Ogrodowej 3, Jankiel Krystek – szklarz, Hersz Lichtensztejn – krawiec, czy też Jolko Reznik – który miał sklep mięsny i był miejscowym rzeźnikiem. Wszystkich nazwisk żydowskich rodzin nie udało się ustalić, gdyż zawierucha wojenna pochłonęła księgi metrykalne, spisy ewidencji ludności oraz prawie wszystkie inne dokumenty. Te nazwiska, które udało mi się odtworzyć, ustalałem na podstawie szczątkowych zapisków Gimnazjum Państwowego, w rozmowach ze starszymi mieszkańcami, zamieszkałymi w tamtych czasach w rynku oraz z własnej pamięci.

 

Jak wyglądało miasto

Podanie szewca Berka Drohickiego Główne skupisko żydowskich domów znajdowało się w centrum miasta, wokół rynku, wzdłuż ul. Kościelnej, Piłsudskiego (obecnie Kraszewskiego), Warszawskiej (Mickiewicza), Sokołowskiej (teraz Warszawskiej) oraz przy innych, mniejszych uliczkach, odległych od rynku nie dalej jak 150 metrów – pisze pan Bujno. Budownictwo było drewniane, parterowe, głównie kryte gontem lub dachówką, rzadziej blachą. Budynków murowanych było niewiele. Przy rynku, na ulicy Piłsudskiego i części ulicy Warszawskiej mieściło się wiele, sklepów spożywczych i przemysłowych oraz koszernych jatek. Na wsi Żydzi mieszkali niechętnie, gromadzili się w mieście, gdzie mieli swój własny samorząd (kahał) i dwa budynki związane z religią – synagogę i cheder. Główna bóżnica była zbudowana z okazałych bali drewnianych, ze szczytem obmurowanym czerwoną cegłą, zwróconym ku północy, i głównym wejściem od strony południowej, a znajdowała się przy ulicy Piłsudskiego 9, w niedalekim sąsiedztwie rynku, obok budynku plebanii prawosławnej. Budynek był okazały, o dwuspadowym dachu krytym gontem, później cementową dachówką, wzniesiony na wysokim fundamencie z kamienia polnego, o czterech okazałych oknach od strony ulicy, umieszczonych wysoko, bo na wyciągnięcie ręki. Obok wejścia głównego było niewielkie, po kamiennych schodkach, oddzielne wejście dla kobiet, które w synagodze zasiadały na galerii, odgrodzone gęstą, ażurową kratą od modlących się na dole mężczyzn. Nad głównym wejściem była umieszczona gwiazda Dawida a na futrynie była przybita mezuza, niewielki futeralik ze zwitkiem pergaminu, zawierającym cytaty z Tory, którego dotykał każdy Żyd wchodzący do synagogi. Wnętrze synagogi było raczej skromne, poza skrzynią ołtarzową na północnej ścianie, znajdującej się tuż obok szafy o podwójnych drzwiach, w której przechowywano zwoje Tory, tablicy z dziesięciorgiem przykazań i bimy – podwyższenia przeznaczonego dla kantora na środku synagogi wewnątrz nic innego się nie znajdowało. Całość była oświetlona lampami naftowymi i siedmioramiennym świecznikiem w części ołtarzowej, więc w skromnym wnętrzu panował prawie stale półmrok. Główna bóżnica, oprócz miejsca modłów, była także ważnym miejscem ślubów, obrzędów obrzezania, dysput kupieckich oraz sądów – tu sądzono za odstępstwa od wiary mojżeszowej, za drobne kradzieże, nieuczciwy handel czy oszustwa. Drugim ważnym budynkiem był cheder – podstawowa szkoła religijna, znajdujący się przy ulicy Farnej, niewielki, z dwoma nisko osadzonymi oknami, kryty strzechą, a później blachą. Budowla była niska, do pułapu można było dosięgnąć ręką, wewnątrz nie miała żadnych ozdób i ornamentów.

 

Obyczaje, zwyczaje i święta żydowskie

W 1935 roku, miało miejsce ważne zdarzeniu, kiedy to do Drohiczyna na wizytację parafii przybył nuncjusz apostolski, arcybiskup Cortesi. Na cześć tak zacnego gościa Żydzi wznieśli bramę triumfalną obok bóżnicy na ulicy Piłsudskiego, a miejscowy rabin Turnowski wraz z przedstawicielami kahału ( gminy żydowskiej) powitał nuncjusza chlebem i solą oraz wygłosił mowę powitalną. Drugą bramę triumfalną wystawili drohiczyńscy parafianie przy ulicy Wysoko – Litewskiej ( obecnie W. Ks. Witolda), naprzeciwko domu państwa Grajewskich i piekarni Jojny Josela. Trudno o dobitniejszy przykład oczywistego wówczas w Polsce i w Drohiczynie zrozumienia i wzajemnej tolerancji!

 

Szabat

Krótka definicja: W kalendarzu żydowskim dzień zawsze zaczyna się i kończy o zmierzchu, a ostatnim dniem tygodnia jest przypadający w sobotę szabat. Przypomina on wierzącemu Żydowi zasadnicze wydarzenia w dziejach świata. Z jednej strony przypomina o początku – siódmego dnia Bóg odpoczął po stworzeniu świata; z drugiej o końcu i ostatecznym odkupieniu – często określa się szabat jako „przedsmak wieczności”. Szabat jest dniem odpoczynku i odnowy, odrywa rodzinę od trosk doczesnych i pozwala jej skupić się razem („Wielkie kultury świata – Żydzi”).

Szabat, czy też szabas, bo tak nazywano dzień odpoczynku i odnowy, rozpoczynał się w piątek, o zachodzie słońca, wtedy to wyznaczony przez kahał Żyd o nazwisku Warszawski obchodził zamieszkałe przez Żydów uliczki i kręcąc specjalną drewnianą trajkotką nawoływał wiernych do rozpoczęcia szabatu. Zamykano wtedy kramy, sklepy i szynki i kończono wszelkie czynności domowe. Pożywienie na piątkowy wieczór i na świąteczną sobotę przygotowywano już wcześniej, a od chwili ogłoszenia początku szabatu nawet ogień w piecach rozpalali wynajęci goje (nie-Żydzi), gdyż pobożni Żydzi w czasie trwania szabatu nie mogli zajmować się żadną pracą. Aby jadło było ciepłe przez całą dobę przechowywano je w piekarnikach specjalnych pieców zwanych szabaśnikami. Przed przystąpieniem do posiłku w każdym domu odbywała się wspólna modlitwa domowników (Kidusz) przy zapalonych świecach. Podstawowym pożywieniem szabasowym była ryba, mięso wołowe lub baranie, olej, cebula, szabasowa chała i czulent – potrawa z fasoli, kaszy, ziemniaków, mięsa i suszonych śliwek. Zakończenie szabatu odbywało się w sobotę, o zmierzchu, ale już w bóżnicy, a towarzyszył mu z reguły uczony wykład na temat wybranego na dany tydzień fragmentu Pięcioksięgu, wygłaszany przez rabina lub, jak u chasydów, cadyka (człowieka sprawiedliwego).

Tu wypada trochę miejsca poświęcić sprawie „koszerności”, czyli „czystości” produktów, służących Żydom do przyrządzania potraw. Do mięs „czystych” zaliczano mięsa ssaków parzystokopytnych, należących do przeżuwaczy, to znaczy cieląt, saren, wołów, owiec, kóz czy jeleni. Mięso świni i dzika uważane było za nieczyste, nawet Biblia podkreślała to, sławiąc wiernych, którzy raczej woleli umrzeć, niż jeść to niegodne spożywania mięso. Wśród ptactwa za „czyste” uważano wszystkie ptaki domowe, jak kury, kaczki, gęsi, indyki a nawet gołębie. Do „czystych” ryb zaliczano te, które posiadają łuskę i płetwy, a jednocześnie składają ikrę przy rozmnażaniu, a więc np. śledzie, karpie, pstrągi, łososie, ale już nie węgorze. Płazy i gady uważane były za nieczyste, niedozwolone do spożywania.

Do przygotowywania koszernego mięsa wyznaczony był rzezak (szojchet), miejscowy Żyd o nazwisku Reznik, uważany za pierwszą osobę po rabinie, który dokonywał rytualnego uboju drobiu i bydła. Rzezak zabijał zwierzę jednym pociągnięciem specjalnego noża, a także miał obowiązek zbadać organy wewnętrzne – płuca, serce, jelita, aby stwierdzić, czy nie są uszkodzone. Jeśli by tak było -mięso uważano za „trefne”, nie nadające się do spożycia.

 

Święta żydowskie

Społeczność żydowska obchodziła wiele corocznych świąt według kalendarza hebrajskiego, słoneczno – księżycowego, którego pełny cykl powtarza się co 19 lat.

Rosz Haszana – Święto Trąbek - Nowy Rok – przypada w drugiej połowie września (tiszri), corocznie zmieniając swą datę w 19-letnim cyklu i może wypaść w różnych dniach. Święto trwa dwa dni i zapoczątkowuje dziesięciodniowy okres „Strasznych Dni” (Jamim Noraim), będących dniami skupienia, pobożnych medytacji i pokuty za grzechy. W domu, pierwszego wieczoru Rosz Haszana spożywa się chałę moczoną w miodzie, Głowa domu podaje żonie kieliszek wina i kroi dla niej chałę z miodem. Odmawia się specjalną modlitwę: "Boże - daj słodki rok". Podczas Rosz Haszana jest zwyczaj podawania plasterków jabłek maczanych w miseczce z miodem, co ma oznaczać słodki i szczęśliwy rok. Zwyczajowo dmie się też tego dnia w róg barani (szofar).

Jom Kipur – Dzień Pojednania – jedno z najbardziej uroczystych świąt, wypada w dziesiąty dzień tiszri, licząc od Nowego Roku i kończyło okres „Strasznych Dni”. Potocznie nazywane jest Sądnym Dniem, ponieważ w tym dniu Żydzi, każdy z osobna i jako naród, mają okazję do oczyszczenia się ze swoich grzechów i otrzymania odpuszczenia. Obowiązuje 24-godzinny post, powstrzymanie się od wszelkich posiłków, a o ile pozwalają na to warunki, także od picia wody. Następny dzień po Jom Kipur uważany jest za półświęto i zezwala się już na jedzenie i picie do syta, natomiast nakłada się obowiązek rozpoczęcia budowy umajonego zielenią szałasu obok własnego domu w celu przygotowania się do święta Sukot.

Sukot – Święto Kuczek – inaczej zwane Świętem Namiotów (Szałasów), rozpoczyna się 15-go dnia tiszri (przełom września – października) i upamiętnia wędrówkę Żydów po pustyni, zanim dotarli oni do Ziemi Obiecanej. Podczas wędrówki zmuszeni byli często rozstawiać namioty i zamieszkiwać w nich, a tradycja nakazywała zjeść w namiocie trzy obfite posiłki rodzinne. Tego dnia kończy się roczny cykl czytania Tory w synagodze i zaczyna nowy. Wieczorem tego dnia zwykle obnosi się zwoje Tory w tanecznym korowodzie wokół synagogi. W dzień poprzedzający święto Kuczek każda rodzina zobowiązana jest do zbudowania namiotu (szałasu) obok własnego domu, w którym ustawiano stół do modłów i spożywania posiłków. Czasami złośliwy sąsiad goj (nie-Żyd), widząc, że budowa „kuczki” ma się ku końcowi, wychodził z domu i pozdrawiał sąsiada słowami „Szczęść Boże w pracy!”, na co Żyd zwykle odpowiadał „A niech cię cholera z twoim pozdrowieniem!”. Od tej chwili bowiem był zmuszony rozbierać „kuczkę” i budować ją od podstaw, gdyż uważał, że Bóg nie może mu pomagać w pracy, że tę pracę musi wykonać sam.

Chanuka – Święto Świateł, przypadające na 25 dzień kislew (zwykle w grudniu), obchodzone na pamiątkę oczyszczenia świątyni w Jerozolimie po jej sprofanowaniu w 165 r. p.n.e. przez Antiocha Epifanesa. Obchody święta polegają m.in. na tym, że przez osiem kolejnych wieczorów zapala się w specjalnym świeczniku (chanukiji) świece, każdego następnego dnia o jedną więcej, aż do zapalenia wszystkich ośmiu świec. Jest to święto radosne, szczególnie ulubione przez dzieci, które otrzymują wtedy prezenty, a cały okres świąteczny traktowany jest jako wstęp do karnawału. Tradycyjnie na kolacje w święto Chanuka podaje się placki z tartych kartofli, smażone na oleju lub pieczone na gorącej, kuchennej blasze.

Purim – święto przypadające 14 adar (przełom lutego i marca), traktowane jako żydowski karnawał, a mające na celu upamiętnienie faktu ocalenia Żydów od rzezi w Persji. Faworyt króla Achaszwerosza – Haman – planował zgładzenie wszystkich perskich Żydów. Estera, jedna z żon Achaszwerosza, udaremniła plany Hamana, odkryła spisek, który tenże Haman przygotowywał i ujawniła go. Haman został powieszony, a Żydzi ocaleli. W dzień Purimu w bóżnicy odczytywane są opisy zajść, które miały miejsce w Persji i które w Biblii znane są jako Księga Estery. Do purimowych zwyczajów należy przesyłanie sobie podarków – zwykle bakalii, wina i ciastek nadziewanych makiem w kształcie trójkąta, które przypominają kapelusz noszony przez Hamana. Był też zwyczaj wypuszczania w tym dniu płatnego „goja”, ubranego niedbale w grube watowane kurtki i swetry, a każdy nabożny Żyd obwiązany był na znak zemsty ukłuć igłą lub szydłem znienawidzoną postać.

Purim jest ostatnim świętem zimowym, niedługo po nim następuje wiosna ze świętem wielkanocnym, czyli Świętem Pesach.

Pesach – Pascha – przypada na wiosnę, od 15 dnia nisan (marzec – kwiecień) i trwa osiem dni. Tradycja Paschy wiąże się z wyzwoleniem Żydów z egipskiej niewoli, jest obłożone rygorami koszerności, a cały dom jest dokładnie myty i czyszczony, aby usunąć wszystko co stare i nieświeże. Jedynym pieczywem dozwolonym w czasie trwania Paschy jest maca, symbolizująca podpłomyki pieczone naprędce podczas wyjścia z niewoli egipskiej, gdyż brak czasu nie pozwalał na zakwaszanie chleba. Pieczenie macy odbywało się według przepisów talmudycznych, piekarnię na nowo bielono, szorowano i wyparzano wszystkie stoły, a piec wielokrotnie przepalano żarem, aby mieć pewność, że po tych zabiegach nie pozostał ani okruszek chleba czy też bułki. Przaśne ciasto cienko wałkowano, a potem żelaznym radełkiem lekko je dziurawiono, aby nie wydymało się w piecu. Macą chętnie częstowano sąsiadów – katolików a żydowscy chłopcy przynosili ją do szkoły i częstowali kolegów w klasie.

Szawuot – Święto Żniw – zwane też Świętem Tygodni, obchodzone jest 50 dni po Pesach i upamiętnia nadanie Mojżeszowi Prawa, czyli Tory, na górze Synaj. W tym dniu ozdabia się mieszkania i synagogi kwiatami, a w świątyni składa się ofiary z pierwszych plonów świeżo zżętej pszenicy. Święto Żniw trwa dwa dni i ogranicza się do spożywania potraw mlecznych, zamyka też cykl świąteczny kalendarza żydowskiego. We współczesnych czasach, w Święto Szawuot często odbywają się uroczystości bar micwy, czyli przyjęcia 13-letnich chłopców do grona wiernych w synagodze, oraz bat micwy dla dziewcząt.

Oprócz świąt kalendarzowych wiele okazji do świętowania dawały także inne uroczystości rodzinne, jak Bar Micwa, zaręczyny, wesela, narodziny nowego potomka i związany z tym rytuał obrzezania, a także pogrzeby, ale niesposób o wszystkich szczegółowo opowiadać.

Moim zamiarem było przypomnienie, że przez kilka stuleci razem z nami żył naród, który pięknie i trwale wpisał się we wspólną historię, który stworzył wspaniałą kulturę, wielką naukę i sztukę, którego tradycje i obyczaje w części zostały przez nas przyswojone, a który w ciągu zaledwie kilku lat przestał żyć obok nas i o którym nie wolno nam zapominać.

Tadeusz Sikorski