Podlascy Żydzi

List o Mielniku odnośnie artykułu w  Fołks-Sztyme z 1986. 

            Bardzo wzruszony czytałem artykuł zamieszczony w "Fołks-Sztyme" (nr 14 z 5 kwietnia 1986 roku) pt. "Białostockie reminiscencje" opowiadający o moim rodzinnym miasteczku Mielnik, który do wojny znany był jako Mielnik nad Bugiem. Materiał to cenny, niemniej jednak przedstawiony w nim obraz Żydów mielnickich w niektórych stwierdzeniach odbiega od ówczesnej rzeczywistości.

            Pozwalam więc sobie przekazać kilka uwag, które skorygują zawarte w artykule informacje. W opracowaniu tym nie wspomniano o "glince" Mielnickiej, gdzie przedsiębiorstwo Żydów wyjątkowo przyczyniło się do jej szerszego rozwoju i która dawała pracę miejscowym mieszkańcom i ludziom z okolicy.

            Stwierdzenie, że "na co dzień Żydzi zajmowali się handlem" jest dalekie od rzeczywistości. Z około 50-ciu rodzin żydowskich Mielnika tylko 4 miały sklepy spożywcze, a wśród nich największy należał do P. Radzyńskiego, który m.in. sprzedawał trochę towarów łokciowych, lecz aby kupić lepszy materiał ubraniowy trzeba było jechać do Siemiatycz. Pozostałe sklepy to małe, biedne sklepiki z tanimi produktami. Wymieniony Icko trochę handlował końmi, lecz przede wszystkim zarabiał na życie jako furman.

            Reszta Żydów to przeważnie rzemieślnicy - krawcy, szewcy, 1 stelmach, 1 rymarz, kilku cieśli i stolarzy. Rodzina Gardów miała olejarnię, Szachna miał prom rzeczny, była też koszerna jatka mięsna, a tuż przed wojną kilku Żydów weszło do spółki z Polakami i uruchomili fabrykę kafli. Moja rodzina z dziada pradziada trudniła się kowalstwem (stąd też moje nazwisko) i była jedyną w mieście, która zajmowała się rolnictwem. To chyba o nas opowiada "babcia Wiera", że nie mieliśmy konia. Prawda, ale to było tylko przez kilka lat przed wojną, bo przed tym mieliśmy konie, nawet bardzo dobre. Krowy oddawaliśmy na zimę okolicznym rolnikom, ponieważ baliśmy się sekwestratora bowiem byliśmy winni dużą sumę z racji zaległych podatków, a nigdy nie można było przewidzieć kiedy złoży nam wizytę.

            Żydzi Mielnika byli biedni, niewielu posiadało własne domy. Oprócz rzemieślników było chyba z 20 furmanów, znanych jako "Bałaguły", którzy przewozili glinę z Mielnika do fabryk kaflowych w Siemiatyczach.

            W Niemirowie, jak pisałem w języku żydowskim, cmentarz ma bardzo bogatą historię, ale jedno stwierdzam z absolutną pewnością - nie było tam "macewos". Taki cmentarz był jedyny w Polsce. Byłem tam kilkakrotnie, bowiem na tym cmentarzu spoczywają moi pradziadowie, ponieważ w tamtych czasach w Mielniku nie było kirkutu. Powstał dopiero w 1863 roku, prawdopodobnie w okresie powstania styczniowego, kiedy to poległo dużo Żydów.

            Jeszcze o Mielniku: nie wspomniano w tym artykule o "pomniku", który stoi niedaleko rynku, wokół niego wznoszą się ruiny starej twierdzy i kościoła. Stał też ładny budynek z małą salą zbudowany przez Rosjan na cześć stłumienia powstania styczniowego. Władze polskie zniszczyły go w latach 1934-35 roku prawie doszczętnie. Były kierownik szkoły powszechnej w Mielniku pan Antoni Sierpowski pisał historię Mielnika. Przez wiele godzin rozmawiał z moim ojcem i starcami miasta, zwiedzał cmentarz, ustalał poszczególne daty z nagrobków i z archiwów. Pamiętam jak z moim ojcem odwiedzili starą łaźnię nad rzeką, a daty wyryte na kamieniach świadczyły, że istnieje ona od 200 lat. W polskiej encyklopedii niewiele miejsca poświęcono Mielnikowi, wspomniano o zjazdach Polsko-Litewskich, które odbywały się w halach pod dachami, gdzie przechowywano w okresie zimy glinę. Historia niewiele poświeciła miejsca Mielnikowi, nie wiadomo też czy praca pana Sierpowskiego ujrzała światło dzienne.

            Tragiczny był koniec Żydów mielnickich. Mój syn odwiedził Mielnik, przywiózł zdjęcia ulic, domów, synagogi i zrujnowanego cmentarza. Ten obraz minionej przeszłości wstrząsnął mną do głębi. Mimo tych uwag wyrażam głębokie uznanie za zamieszczony na waszych łamach artykuł. Jest to dla mnie i myślę, że jeszcze dla wielu bezcenną pamiątką.

 

M. KOWAL

Melbourne