Podlascy Żydzi - Sarnaki


Fragment o Żydach z Sarnak z przewodnika „Sarnaki i okolice”



autor Rafał Zubkowicz
Sarnaki – Międzyrzec Podlaski 2007


     Żydzi w Sarnakach w przeddzień wybuchu II wojny światowej stanowili ok. 80% mieszkańców. Zanim w 1742 r. sarnacka gmina żydowska (kahał) zyskała autonomię, funkcjonowała przez pewien czas jako gmina filialna kahału w Siemiatyczach. W kilka lat później sarnacki kahał otrzymał pozwolenie na budowę synagogi. Żydzi mając poparcie właściciela miasta uczestniczyli w jego rozwoju zajmując się przede wszystkim handlem i rzemiosłem oraz dzierżawą i administracją w okolicznych folwarkach. Najwcześniejsza informacja statystyczna z 1765 r. mówi o 244 Żydach w miasteczku. Ich liczba szybko rosła, tak że pod koniec XIX w. stanowili przeważającą część ludności.

     Do wybuchu wojny społeczność żydowska dysponowała drewnianą synagogą (znajdowała się na obecnym boisku przyszkolnym, u wylotu ulicy Berka Joselewicza). W sąsiedztwie synagogi, po przeciwnej stronie ulicy Szkolnej, stał murowany dom modlitwy, gdzie mieściła się też szkoła religijna, a na przedłużeniu tejże ulicy, na obecnym terenie przetwórni, stała rytualna łaźnia, mykwa. Izby modlitewne w prywatnych domach organizowali również zwolennicy chasydyzmu (religijnego nurtu w judaizmie).

     Żydzi byli grupą dość zróżnicowaną. Prócz kilkunastu zamożnych rodzin, większość stanowiła biedota, trudniąca się np. handlem obnośnym (kilka razy w tygodniu pokonując pieszo po kilkadziesiąt kilometrów po nadbużańskich wioskach, aby wymienić na produkty rolne bułki, nici czy reperować starą odzież). W Sarnakach działało kilkadziesiąt sklepików i drobnych warsztatów żydowskich. Na przełomie XIX/XX wieku, tak jak i wśród społeczności polskiej, wśród Żydów zapanowało ożywienie społeczne. Ku zgorszeniu starszych obywateli sarnackiego sztetl (miasteczka), młodzi coraz mniej uwagi poświęcali tradycjom religijnym. W okresie międzywojennym ujawnili się syjoniści, socjaliści i sympatycy komunizmu, działało kilkanaście organizacji, biblioteki i teatry młodzieżowe.

     Ten czas przerwały wydarzenia II wojny światowej. Znaczna część Żydów, korzystając z bliskości granicy z ZSRR i pomocy bliskich w zabużańskich miasteczkach, jesienią 1939 r. uciekła za Bug. Dla części, którą Sowieci zesłali na Syberię, paradoksalnie okazało się to ocaleniem. Ci, którym oszczędzono zsyłki, zginęli po zajęciu przez Niemców prawego brzegu Bugu.

     W końcu zimy 1940 r. do Sarnak przesiedlono Żydów z polskich terenów włączonych do Rzeszy. W rok później prezes judenratu tak przedstawiał sytuację: Ludzie ci obdarci i głodni są pozbawieni wszelkich środków do życia. Społeczeństwo nasze robi ze swojej strony wszystko dla tych nieszczęśliwych co jest w ich mocy, nie są oni jednak w stanie ulżyć tym ludziom w ich niedoli, gdyż w lwiej część sami są pozbawieni egzystencji a ilość wysieleńców znacznie przewyższa liczbę stałych mieszkańców.

     Sarnaki zatłoczyły się również za sprawą polskich wysiedleńców z Kaszub, którzy przybyli w listopadzie 1940 roku. W ramach przygotowań do ostatecznej eliminacji jesienią 1941 r. Żydów zamknięto w getcie (jeden kwartał przylegający od zachodu do rynku). Getto zlikwidowano w maju 1942 r. przesiedlając jego mieszkańców do Łosic i Mordów. Do jesieni pozostała tylko grupa mężczyzn wykorzystywanych do prac na rzecz okupanta. W tym czasie dokonał się los przesiedlonych do Łosic i Mordów. 22 sierpnia Niemcy przepędzili ich do Siedlec. Stąd w ciągu dwóch dni pociągi przewiozły ich do obozu zagłady w Treblince. W okolicznych lasach, na strychach, w ziemiankach, dzięki wsparciu udzielanemu przez Polaków, przetrwało niespełna 30 Żydów, w tym część spoza Sarnak. Po wyzwoleniu próbowali jeszcze przez jakiś czas mieszkać w Sarnakach. Ostatecznie napięta atmosfera niepewnych czasów powojennych spowodowała, że do końca 1946 r. wszyscy opuścili Sarnaki.

     W pamięci najstarszych mieszkańców przetrwali pojedynczy żydowscy sąsiedzi, ich zajęcia i zwyczaje. Wspomina się jesienne święto Sukkot (kuczki), kiedy w żydowskich obejściach wyrastały szałasy, w których modlili się i spożywali świąteczny posiłek mężczyźni, noworoczny obrzęd taszlich, kiedy Żydzi stojąc nad brzegiem Sarenki „wytrząsali grzechy z kieszeni”, czy wezwania rozpoczynające szabat w piątkowe popołudnia. Trwałym śladem bogatej i różnorodnej przeszłości, którą przed samą wojną współtworzyła ok. 1400-osobowa społeczność (niewiele więcej mieszkańców liczą dzisiejsze Sarnaki), jest już tylko kilka zaniedbanych nagrobków na żydowskim cmentarzu…

Rafał Zubkowicz




Okładka przewodnika „Sarnaki i okolice”