|
Podlascy Żydzi
Relacja Joszuy Kejlesa
urodzonego w 1905 r. w Grodzisku koło Siemiatycz. Do okupacji niemieckiej żył
w Siemiatyczach. Przeżył ukrywany u chrześcijanina w Siemiatyczach.
Siemiatycze leżą w województwie białostockim, w powiecie Bielsk
Podlaski. Do czasu okupacji niemieckiej mieszkało tam 4330 Żydów.
23 czerwca 1941 r. niemieccy mordercy zajęli okolice Siemiatycz. (.....)
Tego samego dnia, kiedy Niemcy wkroczyli (...) spalili we wsi Wiercień całą
rodzinę Tykockich , złożoną z ojca, matki i dwojga dzieci. Oprócz nich
zamordowano jeszcze 4-5 osób, ich nazwisk świadek nie pamięta.
29 czerwca, w niedzielę, Niemcy zebrali w obozie przy stacji kolejowej
całą młodzież z miasteczka (Żydów i chrześcijan). W obozie oddzielono Żydów
od chrześcijan. Chrześcijan zwolniono nazajutrz, 30 czerwca, w poniedziałek;
pozwolono im też wejść do obozu żydowskiego i spośród Żydów wybrać
znanych im przestępców, tzn. komunistów. Chrześcijanie od razu wykorzystali
daną im okazję i wybrali następujące osoby: Szymona Grynberga z synem,
Izraela Solańskiego z synem Lejblem, Mosze Bosza, Józefa Fisza i 4 innych, których
nazwisk nasz świadek nie pamięta. Z tych dziesięciu Żydów zabito 7. We
wtorek, l lipca, uwolniono cały obóz.
4 lipca Lejbla Marmara z synem Chaimem, związawszy im ręce z tyłu,
wrzucono żywcem do dołu i zasypano. (Po wojnie, w 1944 r., wykopano ich i
pogrzebano na cmentarzu żydowskim). Koło polskiej szkoły w taki sam
bestialski sposób pogrzebano wielu innych, nieznanych Żydów.
5 lipca 1941 r. Polacy zaczęli rabować żydowskie mieszkania, bić i
zabijać Żydów. Polacy: Janek M-ski, szofer Józek i inni zabili kijami żydowskiego
szewca o imieniu Michał.
10 lipca Polacy z własnej inicjatywy zebrali wszystkich Żydów przy
pomniku Lenina. Na czele zebranych Żydów polscy mordercy postawili dyrektora
szkoły hebrajskiej Tarbut, nauczyciela Koguta. Ubrali go i wszystkich pozostałych
Żydów w tałesy, dali im w ręce młoty i siekiery i kazali rozbić pomnik
Lenina. Zdjęte części zburzonego pomnika Żydzi musieli owinąć w prześcieradła
i przenieść na cmentarz. Niosąc je, Żydzi musieli głośno płakać. Droga
na cmentarz prowadziła przez rzekę, w trakcie przechodzenia przez nią
wrzucano Żydów żywcem do rzeki, przy czym na skutek uderzenia o słup mostu
został zabity Żyd nazwiskiem Kusidowicz , szklarz; pozostali wyszli z tego żywi.
Pogrzeb Lenina zorganizowała głównie miejscowa inteligencja. Nauczyciel G-ski
był głównym organizatorem całego pogromu. Przez kilka tygodni Polacy mieli
całą władzę w swoich rękach. Do końca lipca trwały rabunki i morderstwa w
żydowskich domach.
W pierwszych dniach sierpnia 1941 r. władzę przejęła niemiecka żandarmeria
polowa. Wkrótce przystąpiono do tworzenia Judenratu, było to około 10
sierpnia 1941 r. Judenrat składał się z 12 osób, przewodniczącym został
Izrael Rozencwajg. Nazwiska członków: L. Szuster, Rafał Kirsznblum , Dawid
Winter, Kalman Szepic, Nachum Tejtelbojm, Szalom Cypelewicz, Dawid Meir Gryskin,
Fiszelzon, Federman, M. Farber, Pesach Sztejnberg, Meir Szereszewski. W czasie
tworzenia Judenratu Niemcy mocno pobili jego członków. Utworzono także policję
żydowską z komendantem Alkiem Wajnbergiem na czele. Natychmiast po wybraniu
Judenratu Niemcy z polską policją poszli robić porządek na ulicach. Napotkaną
po drodze kobietę żydowską, żonę Berla Rubowskiego, zabili nahajkami; drugą
ofiarą był stolarz z ulicy Rogatkowej, którego zamordowano w ten sam sposób.
Wkrótce życie się ustabilizowało. Judenrat pozostawał w kontakcie z
żandarmerią polową i Schutzpolizei. Żydzi chodzili do pracy do różnych
niemieckich placówek, ci, którzy nie pracowali, mogli się poruszać po
ulicach tylko od godziny 12 do 2 w dzień.
W pierwszych dniach maja 1942 r. zażądano 50 Żydów. Dostarczono ich i
pracowali przy szosie Białystok-Mińsk.
W czerwcu 1942 r. zgodnie z rozkazem landrata prowadzono rozmowy w
sprawie getta. Po interwencji Polaków dano po 0,95 m kw na osobę (Żydzi żądali
1,95 m kw).
l sierpnia 1942 r. w poniedziałek 4 przeniesiono Żydów do getta. Z
getta chodzono codziennie do pracy. W piątek, kiedy wszyscy Żydzi, nawet
dzieci i chrome kobiety, pod nadzorem Schutzpolizei , polskiej policji i znanego
z nienawiści do Żydów Waldka N-ka pracowali przy rozbieraniu spalonych murów,
szczuto ich psami. Napadały na Żydów, którzy w pocie czoła nosili ciężkie
cegły, gryzły ich i wyrywały kawałki ciała. Panika i krzyki były nie do
opisania.
Życie w getcie toczyło się swym normalnym torem do l listopada 1942 r.
W niedzielę po południu osławiony morderca Żydów, Rudolf z niemieckiej
Schutzpolizei , przyszedł do przewodniczącego Judenratu Rozencwajga i
powiedział mu: "Coś musi się stać z Żydami". Przewodniczący
natychmiast poszedł do Schutzpolizei , do żandarmerii polowej i do innych
instancji dowiedzieć się, co grozi gettu, ale zapewniono go, że wszystko jest
w porządku.
W poniedziałek 2 listopada o wpół do szóstej rano siemiatyckie getto
zostało otoczone i ostrzelane przez gestapo. Żydzi dostrzegli niebezpieczeństwo
i chcąc się ratować, zaczęli uciekać przez płot. Nieszczęśnicy zostali
zastrzeleni przez policję. Padło wiele ofiar. O godzinie 8 przyjechała także
żandarmeria polowa z bronią maszynową, całe getto oświetlono reflektorami.
Do Siemiatycz sprowadzono Żydów ze wszystkich okolicznych miasteczek:
Drohiczyna, Grodziska, ze wsi Siemony. Około godziny 10 rano wzięto blisko 20
Żydów do pochowania ciał ofiar, które padły przy ujarzmianiu [getta]; wśród
trupów znaleziono dwoje dzieci, które siedziały koło swoich zamordowanych
rodziców. Polski policjant zabrał je do getta, były to 3-letnie dzieci. Jedno
dziecko było Meira Zabłudowskiego, w dziecięcy sposób tłumaczyło, że
tata, mama i babcia śpią, ale ono nie rozumie, dlaczego leżą w rzece krwi.
Przez kolejnych 8 dni getto było otoczone. Jednego dnia złapano kobietę,
Jaspę Kapelusznik, przy paleniu swoich rzeczy. Doprowadzono ją do drzwi i
zastrzelono. Trup musiał tak leżeć całą dobę, aby wszyscy widzieli.
W niedzielę 8 listopada wywieziono z getta 2400 Żydów. Należy zauważyć,
że wszyscy Żydzi starali się być pierwsi, wiedząc, że [idą] na śmierć.
Nie mieli już więcej siły przyglądać się cierpieniu. Ale [wszystkich] nie
wzięto, część odepchnięto z powrotem. Kiedy transport zatrzymał się przed
odjazdem, Polak S-cki, fabrykant dachówek, wyraził się, że jest to prawdziwy
ogród zoologiczny.
We wtorek 10 listopada 1942 r. wszystkich Żydów wywieziono z getta.
Należy zauważyć, że Żydzi, którym udało się wcześniej uciec, nie znalazłszy
miejsca u chrześcijan i utraciwszy swe mienie, musieli wrócić do getta i także
zostali wywiezieni tym transportem.
Jak się później dowiedziano, transporty pojechały do Treblinki, do
pieców. Ostatni transport został zgładzony 11 listopada o godzinie 10, w środę
rano. Przekazał to uciekinier z Treblinki. Świadek ukrył się w schronie w
getcie, w ostatniej chwili uciekając z rąk żandarma. Ukrywał się z Chaimem
Marmarem i Chackielem Rozencwajgiem ; ten ostatni zginął pod Berlinem, idąc
dobrowolnie na wojnę w szeregach Armii Czerwonej.
12 listopada o drugiej w nocy nasz świadek wyszedł ze schronu i poszedł
do chrześcijanina, u którego przeżył do końca wojny. Ten chrześcijanin
uratował życie 7 Żydom. Z siemiatyckiej społeczności
żydowskiej pozostało przy życiu 70 Żydów. Źródło: - Wojewódzka Komisja
Historyczna Białystok, 5 III 1946 r., l. p . 34/6 - AŻIH, Relacja nr 301/
1463, z języka jidysz tłumaczyła Sylwia Szymańska. |